O mnie

Zastanawiasz się, jak się to wszystko u Alicji z Krainy Matmy z tą matmą właściwie zaczęło?

Zaczęło się w ostatniej klasie podstawówki, gdy mama mojej koleżanki poprosiła mnie, abym pomogła jej z matmą (koleżance znaczy się, nie mamie ;) ). Wtedy w ogóle nie myślałam o tym, aby pomagać w matmie zawodowo, ale już wtedy spodobało mi się, że mogę pomóc. Że wspólną pracą byłyśmy w stanie wyciągnąć koleżankę z zagrożenia pod koniec roku. Tak, udało się! :D To był nasz wspólny sukces.

A później poleciało samo. Co chwilę zdarzało się, że ktoś czegoś z matmy lub fizy nie rozumie. A ja zawsze byłam chętna aby pomóc. I zawsze sprawiało mi to szczególną satysfakcję i radość.

Pamiętam te zimowe wieczory na pustym już korytarzu uczelni, gdy z chętnymi osobami wałkowałam różniczki. A potem całki. Bo nawet na polibudę trafiały osoby, które takich zaawansowanych tematów w szkole średniej nie uświadczyły. Powiem ci w sekrecie, że ja też nie ;)

No i był problem, bo matmę każdy musiał przecież zaliczyć. Wszyscy, którym wtedy pomagałam zaliczyli. I to wcale nie na tróję :)

Nie myśl sobie, że od dziecka byłam matematycznym geniuszem, co to to nie. To, że dziś umiem matmę zawdzięczam swojej własnej pracy i determinacji. Nie zawsze było wesoło, zdarzały mi się nawet tróje z matmy na niektórych świadectwach ;) Wiesz, trója z matmy na koniec roku to żaden wstyd. Ale znam sposoby aby taką sytuację poprawić :)

Wiem zatem doskonale jak się czuje ktoś, kto matmy nie może skumać. Albo wydaje się, że kuma, ale oceny tego nie potwierdzają, bo zawsze coś pójdzie nie tak. Ja też byłam w tym miejscu :)

Z drugiej strony wiem doskonale, że przy tak małej ilości matmy tygodniowo nauczyciel w szkole nie jest w stanie wytłumaczyć i przerobić programu dokładnie. Tak, aby każdy załapał. Nie ma na to po prostu potrzebnej ilości czasu. Tak, wiem też doskonale, że wcale nie chciałbyś więcej lekcji matmy w tygodniu, bo to udręka i w ogóle.

Uwierz mi, że wcale tak być nie musi! Nawet dodatkowa godzina czy dwie matmy tygodniowo potrafią zdziałać cuda. Te cuda oglądam od wielu już lat i uwierz mi, że matmy naprawdę da się nauczyć. Tak, ty też możesz ją zrozumieć, nawet jeśli dziś wydaje ci się ta matma potworem. Nauczyć tak, aby więcej już nie była traumą, tylko sprawiała satysfakcję. I tak, abyś mógł powiedzieć: 'hura, umiem to zrobić!' I: 'ta matma wcale nie jest taka trudna!'

Zdradzę ci jeszcze jeden sekret o Alicji z Krainy Matmy. Czy wiesz, że w liceum wcale nie byłam na profilu mat-fiz? Ani nawet nie na ogólnym? No to na jakim? Tak, Alicja z Krainy Matmy spędziła cztery lata liceum na profilu humanistycznym :D Bo poza tym, że fascynował mnie angielski i to z nim wiązałam swoją przyszłość, to matma nieco mnie przerażała. Tak, dobrze czytasz.

Spójrz gdzie jestem dziś. Skończone studia na wydziale fizyki, później jeszcze podyplomówka na polibudzie. Gdybyś mi w trzeciej klasie liceum powiedział, że tak będzie, to zdrowo bym się popukała w głowę… ;) Życie bywa zaskakujące :D

Dziś mam też świadomość, że pomogłam już bardzo wielu uczniom i nadal sprawia mi to niezwykłą frajdę. Zadania z matmy liczę z lekkością i bez problemów. Nawet, jeśli czasem muszę się nad którymś dłużej zastanowić.

Ale ale, wiesz, że ty też tak możesz? Tak, będzie to wymagało z twojej strony nieco pracy i poświęcenia nieco czasu, ale wiesz jaka to później będzie satysfakcja? Ja już to wiem :) Nie tylko na moim własnym przykładzie, ale też na przykładzie uczniów.

Wyobraź sobie, że idąc na lekcję matmy nie odczuwasz już zdenerwowania i paniki aby tylko nie wylądować przy tablicy i nie mieć pojęcia co na niej napisać. Wyobraź sobie, że po pytaniu nauczyciela wiesz co odpowiedzieć. Że nie następuje głucha cisza, bo pojęcia nie masz o co w ogóle nauczyciel cię pyta. Że nie kulisz się za plecami innych aby tylko nauczyciel cię nie zauważył…

Wyobraź sobie, że czytasz zadanie i zamiast kompletnej pustki w głowie zaczynasz je po prostu liczyć. Nawet jeśli pierwszym sposobem się nie uda, to wiesz, jak ugryźć zadanie z nieco innej strony. I na końcu nawet wynik jest poprawny!

Wyobraź sobie, że siadasz na sali w dzień matury z matmy i wiesz, że sobie poradzisz. Lepiej lub nieco mniej 'śpiewająco', ale sobie poradzisz. Może nawet na piątkę, a piona z matmy to cenna zdobycz :)

Jeśli chcesz możesz pójść po tą piątkę ze mną. Oferuję pomoc:

– w przygotowaniu do egzaminu ósmoklasisty z matmy

– w przygotowaniu do egzaminu maturalnego z matmy

– w przygotowaniu do poprawkowych egzaminów maturalnych z matmy

– w matmie przez cały rok szkolny

– w rozwiązywaniu bieżących problemów, poprawek sprawdzianów itp.

Jeśli chcesz się uczyć matmy z Alicją z Krainy Matmy, to zapisz się przez formularz kontaktowy albo wyślij zapytanie. Miło mi będzie cię poznać :)